DIY, CZYLI ŚLUBNE ZRÓB TO SAM

DIY, CZYLI ŚLUBNE ZRÓB TO SAM

 

Dziś trochę zmienię temat i będę próbowała namówić Was do samodzielnego wykonania dekoracji na Wasz Wielki Dzień.

To niejednokrotnie bardzo proste, a daje niesamowicie dużo pozytywnej energii, pozwala spędzić w sposób niezwykle urozmaicony czas z naszym narzeczonym, a co ważne – jeszcze bardziej może Was zbliżyć (o ile oczywiście Wasz narzeczony jest zainteresowany robótkami ręcznymi ;)). Ja osobiście, wspominam czas przygotowań i całonocnego dłubania bardzo, bardzo dobrze i z chęcią bym go powtórzyła 😉

Pewnie zastanawiacie się co w ogóle mam na myśli. Już piszę. Przede wszystkim to, od czego musi wyjść każda para to kolor bądź motyw przewodni oraz styl, w jakim chce urządzić wesele. Jeśli określi te dwie sprawy można zacząć myśleć o dekoracjach. Powinny być one ze sobą spójne, tworzyć jedną całość. Pierwszym elementem, który wiąże się z koncepcją ślubu są zaproszenia. Ich kolor, materiał, grubość papieru czy kolor kokardki powinny być takie same, albo chociaż bardzo podobne do winietek, menu czy karteczek na wódkę. My wiedzieliśmy, że nasze zaproszenie będzie w odcieniach różu i szarości oraz, że musi mieścić sporo informacji, dlatego zdecydowaliśmy się na zaproszenia z wkładkami. Znaleźliśmy projekt w Internecie, kupiliśmy papier, kalkę i kokardy i zabraliśmy się do dzieła. Najpierw obliczyliśmy, jakiej wielkości musi być zaproszenie, wycięliśmy prototyp, wymyśliliśmy tekst, jaki ma się znaleźć w środku, określiliśmy ilość wkładek, a także ich wielkość, użyte czcionki, a także stworzyliśmy mapę dojazdu. Co więcej, pod wszystkimi zakładami czekała niespodzianka – ślubne zdjęcie naszych kotów. Poniżej możecie zobaczyć efekty naszej pracy.

Jednym z zaproszeń oczywiście było też to skierowane dla rodziców. Wiedzieliśmy jednak, że nie może być ono standardowe i wpadliśmy na pomysł wykonania exploading boxa. Podobnie, jak reszta zaproszeń, to było utrzymane w takiej samej tonacji i wykonane z tych samych materiałów. Wycięliśmy odpowiednich wymiarów podstawę, wykleiliśmy 5 najważniejszych stron drugą warstwą ciemnego papieru i na to ponownie tego jaśniejszego. W rogach dodaliśmy dekoracyjne białe kamyczki, a pośrodku zamieściliśmy zdjęcia. Zaczęliśmy od ślubnych zdjęć rodziców, bo to od nich zaczęła się i nasza historia. Następnie pojawiły nasze zdjęcia z dzieciństwa i z różnych okresów naszego związku. Na końcowej stronie zostawiliśmy miejsce na wklejenie przez nich zdjęcia z naszego ślubu. Pośrodku zaś, na kalce nadrukowaliśmy podziękowania i życzenia dla rodziców z oficjalnym zaproszeniem na nasz ślub i prośbą o błogosławieństwo. Rodzice i wszystkie osoby, które widziały box były pod ogromnym wrażeniem naszej pracy. I fakt, poświęciliśmy na nie sporo czasu i pracy, jednak opłacało się. Osiągnęliśmy dokładnie taki efekt, na jakim nam zależało.

 

Kiedy mieliśmy już zaproszenia, zabraliśmy się za tworzenie winietek, menu oraz zawieszek na wódkę. Wszystkie te elementy były wykonane z tego samego papieru, tekst wydrukowany był na kalce, a elementem ozdobnym były kokardy w kolorze fuksji lub szarości. Odpowiednio dobieraliśmy wielkości papieru, a następnie naklejaliśmy kalki z tekstem. Co więcej, stworzyliśmy też swoje autorskie logo i zamieszczaliśmy je na zaproszeniach, winietkach, menu oraz zawieszkach. Jest to bardzo fajne rozwiązanie dla par, które cenią sobie indywidualne, niesztampowe podejście. Nikt bowiem nie będzie miał dokładnie takich samych dekoracji, nawet jeśli użyje podobnej kolorystyki czy materiałów.

Nam tak bardzo spodobało się tworzenie dekoracji, że postanowiliśmy też wykonać własne łańcuchy składające się z kolorowych serc, które zdobiły balustrady w środku sali weselnej. Wycinaliśmy serca w jednym kształcie w trzech odcieniach – perłowego różu, fuksji oraz szarości i nadziewaliśmy je na żyłkę wędkarską. Pracy trochę było, ale za to efekt był powalający.

Podobnie stworzyliśmy też napis „Sylwia ❤ Adaś Just Married”, który również ozdabiał balustradę, w tej części sali, w której siedzieliśmy.

Trafnym pomysłem okazał się także napis, który stworzyliśmy na poprawiny. Odbywały się one na świeżym powietrzu pod strzechą, do której przechodziło się przez drewnianą bramkę. Chciałam żeby to miejsce tego dnia wszystkim przypominało naszą imprezę i to, jak bardzo jesteśmy wdzięczni naszym bliskim, że są z nami. Podoba się??? Jeśli tak to jego wykonanie było banalne! Wydrukowaliśmy odpowiedniej wielkości białe litery, przykleiliśmy je na zbędne kartony (w tym wypadku po weselnych winach) oraz nadzialiśmy na grubszy sznurek. Dodam też, że robiliśmy to rano, chwilę przed rozpoczęciem poprawin 😉

Najwięcej czasu i zaangażowania kosztował nas jednak kwiatowy napis LOVE. Nie chcieliśmy,  by na naszym stole prezydialnym były wielkie wiązanki kwiatów i mnóstwo dekoracji. Szukaliśmy minimalizmu, a jednocześnie czegoś, co będzie przykuwało uwagę. No i udało się! Stworzyliśmy metrowy, styropianowy napis LOVE wypełniony sztucznymi kwiatami. A ja go zrobiliśmy? Kupiliśmy w Liroy Merlin opakowanie styropianu, określiliśmy wymiary, które chcemy uzyskać i odpowiednio go przycięliśmy (zwykłym nożem kuchennym!). Kiedy mieliśmy gotowe litery, wzmocniliśmy je gładzią szpachlową, a po jej wyschnięciu wypełniliśmy sztucznymi kwiatami. Efekt był rewelacyjny!

Ostatnim elementem, jaki wykonaliśmy samodzielnie były podziękowania dla gości, a mianowicie przepyszne toruńskie pierniki z polewą w kształcie Panny Młodej i Pana Młodego. Zakupiliśmy całe mnóstwo pierników i polukrowaliśmy je na biało w przypadku Panny Młodej, dodatkowo robiąc wzorki i naszyjnik (uwaga!) sondą do paznokci 😉 Z Panem Młodym sprawa już nie była taka prosta. Tutaj do lukru musieliśmy dodać czarny barwnik i uformować garnitur męski. Praca ta wymagała ogromnej dokładności i precyzji. Największą trudnością jednak było stworzenie lukru o odpowiedniej konsystencji, który nie mógł być ani zbyt płynny, ani zbyt gęsty. Co więcej, zadanie to zabrało nam kilka przedweselnych wieczorów, gdyż każdy etap wymagał czasu na wyschnięcie. Czego jednak nie robi się dla cudownych gości i świeżych pierniczków.

Dodatkowo, jako podziękowanie za wygraną w konkursach pooczepinowych wymyśliliśmy medale, a także małe buteleczki wódki toruńskiej i samodzielnie wykonane miodziki. Szczerze polecam to rozwiązanie dla Par Młodych. Wymaga ono niewielkich nakładów, a stanowi bardzo ciekawy i smaczny dodatek dla gości. Często wykorzystywany jest nawet jako forma podziękowania. Wystarczy zakupić kilka małych słoiczków w dowolnym markecie, 2-3 duże słoje miodu, a także rustykalny sznurek i w kilka godzin cała gromadka słoiczków jest gotowa.

Udostępnij

Brak komentarzy

Niestety, ale nie można komentować tego wpisu.